Czy Hardware = Kickstarter? 8 powodów dla których nie warto robić crowdfundingu

Tak wygląda półka z produktami, których powstanie udało się sfinansować dzięki Kickstarterowi w siedzibie spółki.
Tak wygląda półka z produktami, których powstanie udało się sfinansować dzięki Kickstarterowi w siedzibie spółki. Scott Beale, laughingsquid.com
80% hardware'owych projektów z którymi rozmawiamy planuje pozyskać finansowanie z portali crowdfundingowych. Trudno się dziwić, kiedy media co i rusz pieją o sukcesach startupów zgarniających grube miliony dzięki ‘sile społeczności’. Ale czy zawsze warto?

Zalety crowdfundingu są ogromne – pomagają zdobyć pierwszych klientów i dystrybutorów, budują markę, wzbudzają zainteresowanie inwestorów, potwierdzają model biznesowy. Przy tym wszystkim znacznie mniej jednak pisze się o problemach, jakie wiążą się z przeprowadzeniem kampanii. Zanim więc zdecydujesz się na Kickstarter zwróć uwagę też na te kwestie:



1) Koszty
Marek „nasz guru od Kickstartera” Cieśla, w wywiadzie z Arturem Kurasińskim przyznał, że minimalna kwota inwestycji by zrealizować projekt to 35 – 60 tysięcy złotych i że wymaga współpracy z szeregiem firm, jak agencja PR, design house czy agencja reklamowa. Startupy, które się do nas zgłaszają przed kampanią zazwyczaj zdają sobie z tego sprawę i w swoim budżecie planują niemałe wydatki. Trzeba zbudować bazę mailingową, rozbudować sieć osób zainteresowanych produktem. Przede wszystkim jednak kluczową sprawą jest dotarcie do mediów które podzielą się o nas informacją.

W zeszłym roku na Kickstarterze sfinansowano 22 252 projekty (co trzeci rozpoczęty). W te technologiczne społeczność zainwestowała 125 mln USD. Jak sądzicie jak wiele z nich chciało dotrzeć do dziennikarzy z The Next Web, The Verge i Mashable? Z kickstartera obecnie żyje cała branża, setki firm zajmujących się „robieniem buzzu”, „kreatywnym PR” i „docieraniem do influencerów”. Żeby pracować z tymi właściwymi trzeba sporo zapłacić. Zapłacić udziałami, bo im większe planujesz wydatki, tym wyższej premii za ryzyko będzie oczekiwał inwestor.

2) Wysiłek organizacyjny
Nawet jeśli znajdziesz kompetentne osoby, które pomogą Ci wzbudzić zainteresowanie innych Twoją kampanią i tak musisz zdawać sobie sprawę, że większość pracy będzie musiał wykonać Twój zespół. Samo stworzenie scenariusza do video, opisów, grafik, koncepcji pledge’y może trwać miesiące. Jest to czas w którym cała para idzie w kampanię, kosztem czasu który moglibyście spędzić np. na badaniu różnych kanałów marketingowych i budowaniu sieci dystrybucji.

3) Marzenia vs Rzeczywistość
Kiedy planujemy kampanię crowdfundingową ustalamy za cel zebranie kwoty 15, 30, 50 tysięcy USD. Ale po cichu wszyscy marzą o siedmiu cyfrach, telefonach z TechCruncha i imprezach ze Snoop Doggiem. Kochamy nasz produkt i wierzymy, że „siła społeczności” sprawi, że inni podzielą to uczucie. Jednak rzeczywistość pokazuje, że na 350 tysięcy projektów, które wystartowały ze swoją kampanią na Kickstarterze, tylko 2 400 zebrało ponad 100 tysięcy dolarów.

Ciekawie obrazuje to poniższe video:



Niestety, 50k USD to często zbyt mało, żeby zrobić hardware’owy startup. Szczególnie biorąc pod uwagę kolejne kwestie.

4)Niskie marże
Wielu backersów to osoby szukające okazji. Crowdfunding wymusza na twórcach obniżanie cen, tak aby mieli oni poczucie, że opłaca się inwestować już teraz. Bardzo często jednak przy przechodzeniu z fazy prototypowania do fazy sprzedaży pojawiają się dodatkowe problemy, których rozwiązanie kosztuje i dopiero zewnętrzne finansowanie pomaga te problemy rozwiązać. Wbrew pozorom, będąc pod presją czasu i chcąc sprostać oczekiwaniom naszej społeczności, możemy być zmuszeni zgodzić się na gorsze jego warunki niż przed kampanią.

5) Logistyka
Pięknem crowdfundingu jest to, że Twoimi klientami mogą zostać ludzie z całego świata. Bolączka, że rzeczywiście zostają. Większość projektów podchodzi do tego problemu poprzez dodanie kilku dolców za 'shippment outside US/EU'. Tylko czy to załatwia sprawę?

Nikt nie jest w stanie przewidzieć jakie problemy i jakie koszty mogą pojawić się przy wysyłce pojedynczych produktów do najróżniejszych krajów na świecie. Cła, procedury, transport to tylko początek problemów. Twojemu biznesowi może zaszkodzić także brak odpowiedniej obsługi serwisowej i pomocy na miejscu. Backersi, którzy nie zawsze chcą zrozumieć zawiłości prowadzenia takiego biznesu mogą się niecierpliwić, co prowadzi nas do kolejnego problemu.

6) Zły PR
Nawet z niezależnych od nas przyczyn, produkty, które reklamowaliśmy na początku, mogą znacząco odbiegać od tego, co ostatecznie dostarczamy naszym backersom. Niższa jakość, brak niektórych funkcji, opóźnienia czy awaryjność produktów nie są niczym nowym w crowdfundingu. Mogą oni się poczuć oszukani albo niewystarczająco docenieni, w końcu crowdfunding bardzo opiera się na emocjach i na zbudowaniu relacji pomiędzy twórcami a backersami.

Przekonali się o tym np. twórcy NeuroOn - dotychczas największego polskiego sukcesu na Kickstarterze. Moment wysyłki ich maski opóźnił się już o ponad rok, co spowodowało ogromne niezadowolenie wśród backersów i gorącą dyskusję o tym, czy świadomie nie manipulowali od początku.



Aby się tego ustrzec należy bardzo dbać o kontakt z każdym, kto pomógł przy kampanii, rzetelnie odpowiadać na pytania, informować o postępach. I to rodzi kolejny problem, ponieważ jak wyważyć jakie informacje przekazywać a które należy zataić? Nie każdy, kto zamawia Twój produkt jest Twoim przyjacielem.

7) Kradzież pomysłu
Trudno jest wpaść na bardzo oryginalny pomysł. Często projekty z którymi rozmawiamy w Polsce mają już dalszą lub bliższą konkurencję w postaci innych startupów, które próbowały już swoich sił w crowdfundingu. Niekiedy jest to niezależne, a czasem wprost mówią o swoich inspiracjach. Tak samo robią startupowcy na całym świecie. Pokazanie światu, że jest zapotrzebowanie na dany produkt może sprowokować pobudzenie konkurencji. W crowdfundingu nie ma NDA, nieczęsto projekty maja jakąś ochronę patentowa. Chcąc budować globalny startup należy wziąć to pod uwagę.

8) Konsekwencje porażki
Ponad 160 tysięcy kampanii na Kickstarterze odniosło porażkę. Z punktu widzenia startupowej metodologii to dobrze - wiele pomysłów, które nie miały szansy powodzenia zostało zweryfikowanych już we wstępnej fazie. Wśród nich niestety wiele nie powiodło się z powodu kiepskiego marketingu czy po prostu braku szczęścia. Niezależnie od powodów taka porażka np. w oczach inwestora czy potencjalnych partnerów jest sygnałem, ze nie warto angażować się w projekt.

Mam nadzieję, że opisane problemy nie zniechęcą Was do idei finansowania społecznościowego a jedynie zwrócą uwagę na pewne jego aspekty. Crowdfunding w Polsce bardzo się rozwija i przyjmuje coraz bardziej dojrzałą formę, Ostatnie sukcesy Siepomaga.pl pokazują, że Polacy coraz bardziej się do niej przyzwyczajają. Bardzo ciekawy z perspektywy startupowców, jest rozwój crowdfundingu udziałowego, który pozwala pozyskać finansowanie na projekt z pominięciem funduszy VC i konieczności mierzenia się z powyższymi problemami.

Dziś rusza kolejny "świeżak" crowdway.pl, inicjatywa za którą stoi ta sama sieć prywatnych inwestorów co za Arkley'em. Jeśli czujecie, że to może być Wasza droga, sprawdźcie.
Trwa ładowanie komentarzy...